Przejdź do treści

Brief

·

Brief brzmi marketingowo, wiem, i pewnie właśnie dlatego lubię to słowo w pracy nad marką osobistą, bo ono bardzo szybko wyciąga nas z tego miękkiego, trochę rozmytego „kim jestem, co czuję, czego chcę, jaka jest moja droga” i każe zadać kilka całkiem konkretnych pytań: co właściwie chcesz powiedzieć, do kogo, po co, jakim językiem, z jaką obietnicą, z jakim dowodem i z jaką decyzją, że nie wszystko, co umiesz robić, musi znaleźć się na pierwszym planie tylko dlatego, że umiesz to robić.

Nie chodzi o brief reklamowy, w którym teraz zrobimy z człowieka produkt, wymyślimy claim, pozycjonowanie, grupę docelową, przewagi konkurencyjne i jeszcze dodamy coś o autentyczności, bo dobrze wygląda w prezentacji. Chodzi bardziej o taki osobisty dokument roboczy, może nawet brudnopis, który nie musi być piękny, nie musi być gotowy do pokazania światu, nie musi brzmieć jak idealne „about me”, ale ma pomóc Tobie zrozumieć, co właściwie chcesz o sobie powiedzieć, zanim zaczniesz to mówić innym.

Bo bardzo często jest tak, że człowiek próbuje napisać bio, profil, CV, ofertę, opis na stronę, post o sobie, wiadomość do klienta albo odpowiedź na pytanie „czym się zajmujesz?” i nagle robi się dziwnie. Niby wie, co robi. Niby ma doświadczenie. Niby można wymienić stanowiska, projekty, obszary, lata pracy, narzędzia, klientów, zespoły, branże, tylko kiedy trzeba powiedzieć to jednym, sensownym, ludzkim językiem, bez nadęcia i bez „jestem dynamicznym profesjonalistą z pasją do…”, zaczyna się problem.

I wtedy właśnie przydaje się brief.

Nie jako tekst do wklejenia gdziekolwiek, tylko jako kompas, do którego wracasz, kiedy znowu zaczynasz opisywać siebie zbyt szeroko, zbyt ostrożnie, zbyt ładnie albo zbyt cudzym językiem. Brief ma pomóc odpowiedzieć na kilka prostych, ale wcale niełatwych pytań: kim jestem zawodowo, co robię, co naprawdę wnoszę, z czym ludzie mogą do mnie przyjść, z czym nie chcę już być kojarzona albo kojarzony, co jest dla mnie ważne, czego nie chcę oddać nawet za dobrą stawkę, dokąd idę i po czym druga strona ma poznać, że rozmowa ze mną ma sens.

I tu zaczyna się najciekawsze, bo większość ludzi nie ma problemu z opisaniem obowiązków. Problem zaczyna się przy wartości. Przy tym nieszczęsnym „co wnosisz?”, które brzmi jak pytanie z rozmowy rekrutacyjnej, a tak naprawdę dotyka czegoś znacznie głębszego. Bo co to znaczy, że wnosisz wartość? Że dowozisz? Że porządkujesz chaos? Że widzisz napięcia między ludźmi, zanim ktoś nazwie je konfliktem? Że umiesz przełożyć strategię na język, który zespół rozumie? Że potrafisz usiąść z klientem i wyciągnąć z niego to, czego sam jeszcze nie umie powiedzieć? Że uspokajasz, przyspieszasz, zatrzymujesz, wzmacniasz, łączysz, upraszczasz, zadajesz pytania, których inni unikają?

To trzeba nazwać.

Nie po to, żeby się zachwycić sobą i napisać sobie laurkę, ale po to, żeby przestać opowiadać o sobie wyłącznie przez listę zadań. Lista zadań mówi, co robisz. Brief ma pokazać, po co to ma znaczenie.

I bardzo ważne: brief nie musi od razu brzmieć dobrze. Na początku może być niezgrabny, zbyt długi, trochę chaotyczny, może mieć za dużo słów, może wracać do starych ról, może mieszać to, co było, z tym, co dopiero próbujesz nazwać, i to jest w porządku, bo to nie jest tekst na billboard. To jest miejsce pracy. Lepiej napisać prawdziwe, niedoskonałe pięć zdań niż kolejne eleganckie zdanie, w które sama albo sam do końca nie wierzysz.

Ja lubię zaczynać od prostego szkicu: jestem osobą, która… pracuję z… pomagam w… najlepiej działam tam, gdzie… nie chcę być już kojarzona/kojarzony z… chcę, żeby po współpracy ze mną ludzie mieli poczucie, że… I potem dopiero zaczyna się rozmowa, doprecyzowanie, wykreślanie słów, które dobrze brzmią, ale nic nie znaczą, szukanie tych, które może są mniej efektowne, ale bardziej Twoje. Bo brief nie jest po to, żeby brzmieć imponująco. Jest po to, żeby brzmieć prawdziwie.

Jeśli brzmi jak ulotka, cofnij się. Jeśli brzmi jak opis kogoś, kim próbujesz być, ale jeszcze nie jesteś, zatrzymaj się. Jeśli brzmi tak, że wstydzisz się przeczytać go na głos, bo czujesz sztuczność, napisz prościej. Jeśli jest w nim za dużo słów, których nie używasz w normalnej rozmowie, wyrzuć je, nawet jeśli są modne, profesjonalne i dobrze wyglądają na LinkedInie.

Dobry brief nie zamyka Cię w jednym zdaniu na resztę życia, nie każe Ci wybrać jednej tożsamości i już nigdy nie zmieniać kierunku, tylko daje Ci punkt odniesienia na teraz. Pokazuje, kim jesteś dziś, co chcesz pokazywać mocniej, czego nie chcesz już nosić na pierwszym planie i w którą stronę warto układać komunikację, decyzje, projekty, relacje, CV, bio, profil, obecność.

I może właśnie dlatego CV jest na końcu, bio jest na końcu, posty są na końcu, a brief jest wcześniej, bo zanim zaczniesz opowiadać siebie światu, dobrze byłoby przez chwilę usłyszeć, co sama albo sam naprawdę chcesz powiedzieć.

A jeśli czujesz, że masz w głowie dużo doświadczeń, dużo ról, dużo projektów i dużo słów, ale nadal nie masz jednego zdania, które brzmi jak Ty, Mentoring Marki Osobistej może być dobrym miejscem, żeby ten brief spokojnie zacząć układać.

Powiązany mentoring
Mentoring Marki Osobistej →