Droga
Jest taki moment w budowaniu marki osobistej, w którym przestajesz patrzeć tylko na to, kim jesteś dziś, a zaczynasz widzieć siebie trochę szerzej, nie jako jedno zdjęcie profilowe, jedno bio, jeden opis stanowiska, jedno „jestem tym i tym”, tylko jako proces, jako drogę, jako człowieka, który coś już za sobą ma, coś teraz robi i do czegoś chce dojść, nawet jeśli jeszcze nie wszystko umie nazwać, nawet jeśli nie wszystkie kropki się łączą, nawet jeśli część historii nadal wygląda bardziej jak chaos niż spójna opowieść.
I to jest dla mnie ważne, bo marka osobista nie jest zatrzymanym obrazkiem, nie jest wizytówką zalaminowaną raz na zawsze, nie jest zdaniem, które napisałaś albo napisałeś o sobie trzy lata temu i teraz trzeba go bronić, nawet jeśli już czujesz, że ono trochę nie pasuje. Marka osobista żyje, zmienia się, dojrzewa razem z Tobą, czasem mięknie, czasem robi się ostrzejsza, czasem wychodzi z cienia, czasem przestaje przepraszać za to, że zajmuje miejsce, czasem wraca do czegoś, co kiedyś było ważne, a czasem wreszcie odkleja się od ról, które przez lata były wygodne dla innych, ale coraz mniej wygodne dla Ciebie.
Mam wrażenie, że bardzo często próbujemy opowiedzieć siebie od środka aktualnego momentu, czyli z poziomu: tu jestem, to robię, tak się nazywa moja rola, takie mam doświadczenie, taka jest moja specjalizacja, taki mam profil, takie mam kompetencje. I jasne, to wszystko jest potrzebne, tylko czasem za mało. Bo człowiek nie pojawia się w pracy znikąd. Nie zaczyna się od obecnego stanowiska. Nie jest tylko sumą ostatnich projektów, ostatniego opisu na LinkedInie i tego, co akurat teraz najłatwiej pokazać.
Jest jeszcze wczoraj.
Są rzeczy, które Cię zbudowały, role, które nosiłaś albo nosiłeś, ludzie, którzy coś w Tobie zobaczyli albo czegoś nie zobaczyli, projekty, które dały Ci odwagę, i takie, po których obiecałaś albo obiecałeś sobie, że nigdy więcej w ten sposób. Są etykiety, które kiedyś pomagały, bo dawały miejsce, rozpoznawalność, zaproszenia, zaufanie, a dziś zaczynają uwierać. Jest to całe „ona ogarnia”, „on dowozi”, „ona zawsze pomoże”, „on jest od trudnych tematów”, „jej można wszystko wrzucić”, „jego zaprośmy, bo zna ludzi”, które bywa komplementem, dopóki nie zauważysz, że właśnie na tym komplementem ktoś zbudował Ci klatkę.
I jest dziś.
To, co naprawdę widać, nie to, co chciałabyś albo chciałbyś, żeby było widać, nie to, co dopiero planujesz pokazać, kiedy już dopiszesz bio, zrobisz sesję, uporządkujesz profil, napiszesz trzy mądre teksty i wreszcie poczujesz się gotowa albo gotowy. Dziś to jest ten moment, w którym ludzie już jakoś Cię widzą, już z czymś Cię kojarzą, już po coś do Ciebie przychodzą, już coś o Tobie mówią, nawet jeśli Ty jeszcze pracujesz nad tym, jak to nazwać.
I jest jutro.
Nie jako piękny plan na nową wersję siebie, nie jako wielka deklaracja, że od teraz wszystko będzie inaczej, tylko jako kierunek, który wybierasz trochę bardziej świadomie. Co chcesz, żeby ludzie mówili o Tobie za rok? Z czym chcesz być kojarzona albo kojarzony? Do jakich rozmów, projektów, decyzji, tematów chcesz być zapraszana albo zapraszany? Co chcesz zostawić za sobą, nawet jeśli było ważne, a co wreszcie pokazać mocniej, choć może do tej pory wydawało Ci się zbyt oczywiste, zbyt Twoje, zbyt zwykłe, żeby w ogóle o tym mówić?
I chyba właśnie o to chodzi w drodze. Nie o wymyślenie siebie od zera, nie o stworzenie nowej marki, jakby poprzednie doświadczenia były błędem do wymazania, tylko o zobaczenie, co z tego, co było, nadal Ci służy, co Cię zbudowało, co Cię trzyma, co jest Twoje, a co jest już tylko starą rolą, którą odgrywasz z przyzwyczajenia.
Bo można bardzo długo iść sprawnie, tylko nie w swoją stronę. Można awansować, rozwijać się, dostawać kolejne projekty, mieć dużo pracy i dużo uznania, a jednocześnie coraz mocniej czuć, że ta opowieść, choć z zewnątrz wygląda sensownie, od środka robi się za ciasna. Można robić rzeczy dobrze i właśnie przez to utknąć, bo świat zaczyna wybierać Cię do tego, co znasz najlepiej, niekoniecznie do tego, dokąd chcesz iść dalej.
Marka osobista jako droga nie pyta więc tylko: kim jesteś dziś?
Pyta też: kim byłaś/byłeś, kiedy nauczyłaś/nauczyłeś się działać tak, jak działasz, kim jesteś teraz, kiedy inni już coś w Tobie widzą, i kim chcesz się stawać, jeśli przestaniesz automatycznie zgadzać się na każdą dawną rolę.
To nie jest łatwe pytanie, ale bardzo potrzebne, bo jeśli nie nazwiesz swojej drogi sama albo sam, ktoś inny bardzo chętnie opowie ją po swojemu, czasem zbyt wąsko, czasem zbyt wygodnie, czasem jednym zdaniem, które kiedyś było prawdziwe, ale dziś już dawno nie mieści całego człowieka.
A jeśli czujesz, że Twoja zawodowa droga ma sens, tylko jeszcze nie umiesz jej opowiedzieć tak, żeby było widać, skąd idziesz i dokąd naprawdę chcesz dojść, Mentoring Marki Osobistej może być dobrym miejscem, żeby tę opowieść spokojnie poukładać.