Przejdź do treści

Jutro

·

„Co byś zrobiła, co byś zrobił, gdybyś się nie bała albo nie bał?” — to pytanie, które często wraca w kontekście wystąpień Jacka Walkiewicza, ale ja coraz częściej myślę sobie, że może wcale nie chodzi o to, żeby się nie bać, bo strach i tak przyjdzie, szczególnie wtedy, kiedy wreszcie zaczynasz mówić bardziej swoim głosem, wybierać bardziej swoje projekty, odmawiać ludziom, którym kiedyś automatycznie mówiłaś albo mówiłeś „tak”, stawiać warunki, których wcześniej nie stawiałaś albo nie stawiałeś, tylko raczej o to, żeby zobaczyć ten strach, nazwać go, posadzić obok i mimo wszystko sprawdzić: no dobrze, boję się, ale co ja właściwie chcę zrobić?

I to jest dla mnie bardzo ważne w myśleniu o „jutro”, bo jutro brzmi trochę jak coś dalekiego, miękkiego, wygodnie odsuwanego na później, może za rok, może za pięć lat, może wtedy, kiedy już wszystko się ułoży, kiedy będę gotowa albo gotowy, kiedy będę mieć więcej odwagi, więcej doświadczenia, więcej pieniędzy, więcej pewności, więcej czasu, więcej spokoju, więcej jakiegoś magicznego zasobu, którego zwykle nie mamy dziś, a jednocześnie to całe jutro bardzo często zaczyna się dokładnie w tym miejscu, w którym teraz siedzisz i podejmujesz kolejną małą decyzję: z kim rozmawiam, na co się zgadzam, czego już nie chcę, w co wchodzę, z czego wychodzę, komu oddaję swój czas, komu uwagę, komu energię, komu prawo do wpływania na moje zawodowe życie.

Bo marka osobista to nie tylko pytanie, co ludzie mają o Tobie myśleć, z czym mają Cię kojarzyć, do czego mają Cię zapraszać, jak mają Cię zapamiętać i jakie zdanie mają wypowiedzieć, kiedy nie ma Cię w pokoju. To też pytanie, którego czasem unikamy dużo bardziej: z kim Ty właściwie chcesz pracować, gdzie, na jakich warunkach, w jakim poziomie odpowiedzialności, w jakim typie relacji, z jakim rodzajem ludzi, w jakiej kulturze rozmowy, w jakim tempie, z jakim zaufaniem, z jaką przestrzenią na prawdę, konflikt, decyzję, błąd, zmianę i zwykłe ludzkie „nie wiem, sprawdźmy”.

Przez długi czas można myśleć, że najważniejsze jest to, żeby zostać wybraną albo wybranym. Żeby ktoś zaprosił, zauważył, docenił, napisał, zadzwonił, powiedział „chcemy z Tobą pracować”, dał szansę, projekt, awans, rolę, klienta, kontrakt, miejsce przy stole. I jasne, to jest ważne, czasem bardzo, szczególnie wtedy, kiedy dopiero budujesz swoją pozycję, kiedy nie masz jeszcze tylu możliwości, kiedy musisz łapać okazje, uczyć się rynku, sprawdzać siebie w praktyce, brać projekty, które nie są idealne, ale dają doświadczenie, ludzi, kontakty, wiedzę, pewność, że dasz radę.

Tylko że przychodzi taki moment, w którym samo bycie wybraną albo wybranym przestaje wystarczać, a zaczyna się dużo trudniejsze pytanie: czy ja też wybieram? Czy ja wybieram ludzi, z którymi chcę pracować, czy tylko odpowiadam na to, kto akurat do mnie przychodzi? Czy wybieram projekty, które mnie prowadzą, czy biorę te, które są najbliżej, najgłośniej, najpilniej? Czy wybieram warunki, w których mogę rosnąć, czy znowu próbuję kwitnąć w miejscu, w którym od dawna brakuje mi światła, powietrza i normalnej rozmowy? Czy wybieram kierunek, czy tylko bardzo sprawnie reaguję na cudze potrzeby?

To pytanie o jutro nie jest pytaniem o piękną wizję życia zawodowego, w której wszystko jest zgodne z wartościami, ludzie są dojrzali, klienci świadomi, zespoły komunikują się otwarcie, liderzy biorą odpowiedzialność, projekty mają sens, a Ty każdego ranka pijesz kawę z poczuciem, że jesteś dokładnie tam, gdzie trzeba. Nie róbmy sobie bajek. Praca zawsze będzie miała napięcia, ludzie będą ludźmi, organizacje będą organizacjami, terminy będą za krótkie, budżety za małe, decyzje czasem spóźnione, komunikacja czasem krzywa, a chaos pojawi się nawet tam, gdzie ktoś bardzo ładnie wpisał „agile mindset” w prezentację.

Pytanie brzmi raczej: na jakie napięcia się zgadzasz, a na jakie już nie? Bo może chcesz pracować z ludźmi, z którymi można się spierać bez niszczenia relacji, może z klientami, którzy nie oczekują, że będziesz tylko wykonawcą, ale partnerką albo partnerem w rozmowie, może z organizacjami, które naprawdę chcą zmiany, a nie tylko chcą dobrze wyglądać w komunikacji o zmianie, może z liderami, którzy potrafią powiedzieć „nie wiem”, zanim zaczną udawać, że mają strategię, może w projektach, w których Twoja rola nie polega na ratowaniu wszystkiego na końcu, tylko na byciu w rozmowie wcześniej, wtedy, kiedy jeszcze można coś mądrze zaprojektować.

A może przeciwnie, może wcale nie chcesz prowadzić wielkich zmian, może nie chcesz być blisko chaosu, może nie chcesz pracować z ludźmi, którzy potrzebują ciągłego popychania, może nie chcesz być liderką albo liderem, może nie chcesz budować zespołu, może chcesz wrócić do ekspertyzy, do mniejszej liczby tematów, do głębszej pracy, do takiego miejsca, w którym nikt nie oczekuje od Ciebie, że będziesz jednocześnie strategią, wsparciem, komunikacją, ratunkiem, energią i kołem zapasowym. I to też jest w porządku.

Jutro nie musi być większe. Nie musi być bardziej spektakularne. Nie musi oznaczać awansu, większej widoczności, większego zespołu, większej odpowiedzialności, większego wszystkiego. Czasem jutro ma być po prostu bardziej Twoje. Czasem ma być spokojniejsze. Czasem odważniejsze. Czasem lepiej opłacone. Czasem bardziej partnerskie. Czasem mniej dostępne dla wszystkich. Czasem bardziej konkretne. Czasem z mniejszą liczbą ludzi, ale za to z takimi, z którymi naprawdę chce się pracować.

I może właśnie od tego warto zacząć: z kim chcę pracować? Nie ogólnie, że z fajnymi ludźmi, bo fajni ludzie to jeszcze żadna strategia. Z jakimi ludźmi naprawdę? Takimi, którzy mówią prawdę? Takimi, którzy dotrzymują słowa? Takimi, którzy nie przerzucają odpowiedzialności? Takimi, którzy chcą myśleć, a nie tylko odhaczać? Takimi, którzy potrafią przyjąć feedback? Takimi, którzy mają odwagę powiedzieć „to nie działa”? Takimi, którzy cenią relację, ale nie mylą relacji z brakiem wymagań? Takimi, którzy rozumieją, że partnerstwo to nie jest miłe słowo w ofercie, tylko konkretna jakość współpracy?

Gdzie chcę pracować? W jakich organizacjach, branżach, zespołach, strukturach, projektach, przestrzeniach? Bliżej ludzi czy bliżej strategii? Bliżej komunikacji czy bliżej decyzji? Bliżej tworzenia od zera czy bliżej porządkowania tego, co już istnieje? W firmach, które rosną, w których trzeba budować, czy w takich, które potrzebują zatrzymania i uczciwego poukładania? Z klientami, którzy chcą szybko, czy z takimi, którzy chcą mądrze? A może z takimi, którzy wreszcie chcą jedno i drugie, ale wiedzą, że bez rozmowy się nie da?

Na jakich warunkach? I to jest chyba najtrudniejsze, bo warunki to nie tylko stawka, choć stawka też, nie udawajmy, że pieniądze nie są częścią dorosłej rozmowy. Warunki to również zakres odpowiedzialności, dostęp do decyzji, sposób komunikacji, szacunek do czasu, prawo do granic, jasność roli, możliwość powiedzenia prawdy, miejsce na przygotowanie, sensowny kontrakt, zaufanie, brak oczekiwania, że będziesz dostępna albo dostępny zawsze, wszędzie i na każde „szybkie pytanko”.

Marka osobista ma sens dopiero wtedy, kiedy pomaga Ci nie tylko być wybraną albo wybranym, ale też wybierać. Bo jeśli cały czas budujesz ją tylko po to, żeby ktoś chciał z Tobą pracować, bardzo łatwo wrócić do starego mechanizmu: wezmę, bo chcą; zgodzę się, bo zapraszają; pomogę, bo potrafię; wejdę, bo może będzie z tego coś dobrego. A potem znowu budzisz się w projekcie, który nie jest Twój, w relacji, która Cię męczy, w roli, która kiedyś była ważna, ale dziś jest już za ciasna.

Więc może to pytanie Walkiewicza warto trochę przekręcić na swoje potrzeby: nie tylko co byś zrobiła albo zrobił, gdybyś się nie bała albo nie bał, ale też co wybierzesz, nawet jeśli trochę się boisz. Z kim chcesz iść dalej? Gdzie chcesz rosnąć? Na jakich warunkach chcesz pracować? Jakiego „tak” już nie chcesz mówić tylko dlatego, że ktoś Cię wybrał?

A jeśli czujesz, że wiesz już, czego nie chcesz, ale nadal trudno Ci nazwać, kogo, czego i jakich warunków chcesz dalej szukać, Mentoring Marki Osobistej może być dobrym miejscem, żeby spokojnie poukładać swoje zawodowe jutro.

Powiązany mentoring
Mentoring Marki Osobistej →