Przejdź do treści

Marka osobista? Marka osobista!

·

Słowo „marka osobista” budzi opór u wielu osób, które znam. Brzmi trochę jak nakaz: bądź widoczny, sprzedawaj się, wrzucaj treści, zanim ktoś Cię wyprzedzi, zanim algorytm o Tobie zapomni, zanim ktoś inny powie głośniej to, co Ty może od dawna wiesz, czujesz, robisz, tylko jakoś nie umiesz albo nie chcesz tego opakować w wielkie słowa. I ja ten opór rozumiem. Naprawdę.

Sama nie mam zgody na markę osobistą rozumianą jako autopromocja przebrana w nowe słowa, na to całe „pokaż się”, „sprzedaj się”, „zbuduj widoczność”, jakby człowiek był produktem na półce i wystarczyło mu tylko poprawić etykietę, dołożyć mocniejszy claim i zacząć mówić o sobie z większym przekonaniem.

Personal branding, o którym chcę z Tobą porozmawiać, jest dla mnie czymś spokojniejszym i znacznie poważniejszym, bardziej strategią i samoświadomością niż krzyczeniem do świata, że warto Cię zauważyć. To pytanie, kim właściwie jesteś w pracy, z czym chcesz, żeby ludzie Cię kojarzyli, co naprawdę wnosisz, czego nie chcesz już dłużej udawać, a potem cierpliwe układanie decyzji, relacji, komunikacji i codziennego działania tak, żeby te rzeczy zaczęły się ze sobą zgadzać.

Od zawsze obserwuję świat biznesu i ludzi, którzy w nim „wygrywają”. Patrzę, kto awansuje, kto dostaje szanse, kto jest zapraszany do rozmów, kto trafia do projektów, kto zostaje zauważony, kto zostaje polecony dalej, i często łapię się na tym pytaniu: dlaczego właśnie ta osoba, a nie inna?

Widzę ludzi, którzy dużo mówią, dużo prezentują, dużo obiecują i świetnie reklamują głównie siebie. Takich złotoustych, którzy potrafią wejść do pokoju i zająć całą przestrzeń, opowiedzieć o jednym zadaniu tak, jakby właśnie uratowali firmę, rynek i pół świata przy okazji, a potem jeszcze wyjść z tego pokoju z kolejną szansą, kolejnym zaproszeniem, kolejnym „musimy koniecznie porozmawiać”. I wiesz co? Czasem to działa.

Świat lubi ludzi, którzy umieją się pokazać, którzy nie przepraszają za swoją obecność, którzy potrafią nazwać swoją wartość, nawet jeśli czasem robią to z rozmachem większym niż sama wartość. Tyle że obok nich są miliony świetnych ludzi, mądrych, konkretnych, pracowitych, bardzo dobrych w tym, co robią, tylko mniej głośnych, mniej spektakularnych, mniej skłonnych do opowiadania o sobie wielkimi słowami.

I ja właśnie o nich najczęściej myślę, kiedy myślę o marce osobistej. O tych, którzy nie pchają się na środek sceny, nie umieją albo nie chcą robić z siebie wydarzenia, nie potrafią sprzedać swojej pracy w trzech zdaniach i błysku w oku, a mimo to mają ogromną wartość, często większą niż ci, których słychać najgłośniej.

MMO to mentoring, rozmowa, praca nad marką osobistą, ale przede wszystkim świadomość swoich wartości, swoich wyborów i swojej drogi. Nie po to, żeby zrobić z siebie produkt. Nie po to, żeby nagle mówić głośniej, pewniej, bardziej sprzedażowo. Bardziej po to, żeby wreszcie zatrzymać się i sprawdzić: kim ja właściwie jestem zawodowo, co jest moje, co już dawno nie jest moje, z kim chcę pracować, a z kim tylko nauczyłam się pracować, bo tak wyszło.

I chyba od tego zaczyna się marka osobista. Nie od profilu. Nie od bio. Nie od posta.

Od uczciwego pytania: czy ja w ogóle wiem, co chcę o sobie powiedzieć?

A jeśli czujesz, że marka osobista nie ma być dla Ciebie kolejnym sposobem na sprzedawanie siebie, tylko rozmową o tym, kim jesteś, co wnosisz i jak nie znikać za cudzym hałasem, Mentoring Marki Osobistej może być dla Ciebie dobrym miejscem.

Powiązany mentoring
Mentoring Marki Osobistej →