Przejdź do treści

Obrona

·

Feedback. Każdy mniej więcej wie, czym jest, nie każdy umie przyjąć, nie każdy umie dać, nie każdy rozumie, dlaczego coś, co w definicji wygląda jak zwykła informacja zwrotna, w prawdziwym życiu potrafi uruchomić taki zestaw emocji, że zamiast spokojnie słuchać, oddychać, dopytywać i sprawdzać, co druga strona właściwie chce powiedzieć, człowiek zaczyna się spinać, tłumaczyć, wycofywać albo od razu szykować wewnętrzną mowę obronną.

I ja to znam. Bardzo.

Słyszałam kiedyś wiele razy, co robię źle, jak źle się zachowuję, gdzie znowu przesadziłam, czego było za dużo, gdzie za szybko, za mocno, za intensywnie, za bardzo po mojemu i przez jakiś czas naprawdę nauczyłam się, że feedback to straszna sprawa, że lepiej go nie chcieć, nie prosić, nie słuchać, bo za chwilę okaże się, że pod hasłem „informacja zwrotna” ktoś przynosi mi nie rozmowę, tylko ocenę, etykietę i to okropne „bo ty to zawsze…”.

A „bo ty to zawsze” potrafi zamknąć człowieka szybciej niż najtrudniejsza prawda.

Nie dlatego, że nie umiemy słuchać, nie dlatego, że jesteśmy niedojrzali, nie dlatego, że nie chcemy się rozwijać, tylko dlatego, że w takim zdaniu nie ma już ciekawości, nie ma już próby zrozumienia zachowania, sytuacji, kontekstu, faktu, jest za to palec wyciągnięty w stronę człowieka i przyklejona etykieta: ty taka jesteś, ty taki jesteś, ty zawsze, ty nigdy, ty znowu.

I ja tak zupełnie nie mam w sobie zgody na to, żeby mnie ktoś szufladkował, palcem wytykał i mówił „bo ty”, bo wtedy naprawdę budzi się we mnie obrona, lew, lwica, cały wewnętrzny system alarmowy, który nie słucha już sensu wypowiedzi, nie sprawdza intencji, nie rozdziela faktu od opinii, tylko słyszy początek i odpala: broń się.

I teraz najciekawsze pytanie: czy my na pewno słyszymy zawsze to, co ktoś ma na myśli, czy czasem jesteśmy już tak gotowi do obrony, tak zatrzymani na jednym słowie, tonie, minie, pierwszym zdaniu, że nie słyszymy całości, a już na pewno nie słyszymy sensu?

To jest ważne w pracy nad marką osobistą, bo jeśli pytasz ludzi, z czym im się kojarzysz, co po Tobie zostaje, jak Cię widzą, z czym by do Ciebie przyszli, to bardzo możliwe, że usłyszysz coś, czego się nie spodziewasz. Może coś dobrego, co odruchowo umniejszysz. Może coś trudnego, przed czym od razu zaczniesz się bronić. Może coś kompletnie nietrafionego, co bardziej mówi o tej osobie niż o Tobie. Może coś, co zaboli nie dlatego, że jest niesprawiedliwe, tylko dlatego, że gdzieś głęboko wiesz, że od dawna też to czujesz.

I wtedy właśnie przydaje się moment zatrzymania. Nie po to, żeby wszystko przyjmować na klatę i udawać, że jesteś tak dojrzała albo dojrzały, że nic Cię nie rusza. Rusza. Ma prawo ruszać. Feedback dotyka bardzo wrażliwego miejsca, tego, w którym spotyka się Twoje wyobrażenie o sobie z tym, co widzą inni, a to spotkanie nie zawsze jest przyjemne, czasem jest wręcz bardzo niewygodne, bo nagle okazuje się, że Ty myślisz o sobie „jestem konkretna”, a ktoś zapamiętał głównie pośpiech, że Ty myślisz „pomagam”, a ktoś poczuł presję, że Ty myślisz „zadaję dobre pytania”, a ktoś odebrał to jak przesłuchanie. I co wtedy?

Najprościej byłoby powiedzieć: on mnie nie zna, ona źle zrozumiała, to nie tak, ja przecież miałam dobre intencje, gdyby znał kontekst, gdyby wiedziała, ile ja miałam wtedy na głowie, gdyby zobaczyli całość, to by tak nie mówili. I może czasem to prawda. Tylko że nawet jeśli ktoś nie ma pełnego obrazu, to nadal dostałaś albo dostałeś informację o odbiorze. Nie o całej prawdzie o sobie, nie o tym, jakim jesteś człowiekiem, nie o wyroku, który trzeba nosić do końca życia, ale o tym, co wydarzyło się po drugiej stronie. A to w marce osobistej jest materiał. Czasem do przyjęcia. Czasem do odrzucenia. Czasem do sprawdzenia z innymi. Czasem tylko do zapisania i wrócenia później, kiedy emocje trochę opadną.

Obrona sama w sobie nie jest zła. Ona nas chroni. Problem zaczyna się wtedy, kiedy broni nas przed każdą informacją, także tą, która mogłaby nam pomóc zobaczyć coś ważnego. Jeśli za każdym razem, kiedy słyszysz coś niewygodnego, od razu tłumaczysz, prostujesz, kontrujesz albo uciekasz, to bardzo trudno będzie Ci zobaczyć, co naprawdę po Tobie zostaje, bo każde lustro rozbijesz, zanim zdążysz się w nim obejrzeć. Może więc nie chodzi o to, żeby nie czuć obrony. Może chodzi o to, żeby jej od razu nie oddawać mikrofonu. Żeby usłyszeć siebie: dobra, zabolało, spinam się, chcę tłumaczyć, chcę powiedzieć „tak, ale”, chcę udowodnić, że to nie tak, a potem mimo wszystko zapytać: co dokładnie masz na myśli? W jakiej sytuacji to zobaczyłaś albo zobaczyłeś? Co wtedy zrobiłam albo zrobiłem? Co po tym zostało? Co mogę z tej informacji wziąć, a czego nie biorę, bo to nie jest moje? I może właśnie to jest jedna z najtrudniejszych części budowania marki osobistej: nie tylko pytać ludzi, jak Cię widzą, ale jeszcze wytrzymać chwilę z odpowiedzią, zanim zaczniesz ją poprawiać.

A jeśli czujesz, że feedback od razu uruchamia w Tobie obronę, tłumaczenie, umniejszanie albo chęć ucieczki, Mentoring Marki Osobistej może być dobrym miejscem, żeby spokojnie sprawdzić, co w tej obronie Cię chroni, a co zaczyna zasłaniać to, co naprawdę warto zobaczyć.

Powiązany mentoring
Mentoring Marki Osobistej →