Przejdź do treści

Reputacja

·

Są takie słowa klucze, słowa niosące znaczenie, słowa, które niby wszyscy rozumiemy, dopóki ktoś nie poprosi nas, żebyśmy wyjaśnili je prosto, bez slajdu, bez definicji z książki, bez marketingowego zadęcia i bez tego całego „to zależy”, za którym czasem chowamy brak prawdziwego zrozumienia.

Marka osobista. Wizerunek. Widoczność. Zaufanie. Autentyczność. Reputacja. Wszystkie krążą wokół podobnego tematu, wszystkie jakoś dotykają tego, jak jesteśmy widziani, odbierani, zapamiętywani, polecani albo omijani, ale jednak nie znaczą tego samego.

I właśnie reputacja jest dla mnie jednym z tych słów, które warto wyjąć na chwilę z biznesowego słownika, położyć na stole i zapytać: dobra, ale o czym my właściwie mówimy?

Marka osobista to może być strategia, świadomość, decyzja, kierunek, praca nad tym, co chcesz pokazywać, z czym chcesz być kojarzona albo kojarzony, do jakich rozmów, projektów, ról i ludzi chcesz być zapraszana albo zapraszany. Marka osobista ma w sobie element intencji. To trochę taka Twoja próba odpowiedzenia światu: z tym można do mnie przyjść, tak myślę, tak pracuję, taką wartość wnoszę, w tę stronę chcę iść.

Reputacja jest mniej cierpliwa wobec deklaracji. Reputacja pyta: dobrze, ale co ludzie naprawdę wiedzą po kontakcie z Tobą? Co zostało po współpracy? Czy dotrzymałaś/dotrzymałeś słowa? Czy można było na Tobie polegać? Czy mówiłaś/mówiłeś jedno, a robiłaś/robiłeś drugie? Czy kiedy przyszło trudniejsze miejsce, była rozmowa, czy zniknięcie? Czy ludzie po pracy z Tobą czują więcej zaufania, czy więcej ostrożności? Czy polecają Cię dalej z czystą głową, czy z dopiskiem „świetna, ale trzeba pilnować terminów”, „dobry, ale ciężki w komunikacji”, „bardzo mądra, tylko trudno się z nią dogadać”, „dużo obiecuje, różnie z dowożeniem”?

Tu zaczyna się różnica, która wydaje mi się ważna: marka osobista może być tym, co świadomie budujesz, reputacja jest tym, co po Tobie zostaje, kiedy ludzie już sprawdzili, czy Twoje słowa mają pokrycie w działaniu.

Możesz mieć świetnie opisaną markę osobistą i słabą reputację. Możesz mieć słabą widoczność i bardzo mocną reputację. Możesz prawie nic o sobie nie mówić publicznie, a mimo to mieć ludzi, którzy polecają Cię dalej, bo wiedzą, że jak bierzesz temat, to dowozisz, że jak mówisz „wrócę z odpowiedzią”, to wracasz, że jak czegoś nie wiesz, to nie udajesz, tylko sprawdzasz, że jak pojawia się problem, to nie znikasz, tylko stajesz do rozmowy.

Możesz też odwrotnie: mieć piękną obecność, dopracowane treści, mądre bio, dobrą narrację, mocne hasła o zaufaniu, partnerstwie i jakości, a potem zostawiać po sobie ślad człowieka, przy którym trzeba być czujnym, dopytywać, pilnować, przypominać, prostować, sprawdzać, czy to, co zostało powiedziane, naprawdę się wydarzy. I człowiek to czuje.

Może nie nazwie tego od razu reputacją, może nie zrobi sobie w głowie tabelki „marka osobista kontra doświadczenie współpracy”, ale poczuje dysonans, poczuje ten moment, w którym coś nie gra, w którym słowa są większe niż zachowanie, a obietnica nie mieści się w praktyce.

Dlatego reputacja jest dla mnie bardzo blisko zaufania, tylko nie tego zaufania deklarowanego, ładnego, wpisanego w wartości firmy, oferty, profilu czy strony internetowej, ale tego codziennego, trochę nudnego, zbudowanego z powtórzeń: oddzwoniła, odpisał, powiedziała prawdę, nie obiecał za dużo, przyznała się do błędu, domknął temat, nie zostawiła ludzi z bałaganem, potrafił powiedzieć „nie dam rady” zanim było za późno, umiała postawić granicę bez niszczenia relacji.

To są małe rzeczy, wiem, małe i wcale nie efektowne. Trudno zrobić z nich spektakularny post, trudno opowiedzieć o nich na scenie tak, żeby wszyscy bili brawo, trudno wpisać do CV: regularnie nie zawodzę ludzi w małych sprawach. A jednak to właśnie z takich rzeczy robi się reputacja.

Nie z jednego wielkiego gestu. Nie z jednego świetnego wystąpienia. Nie z jednego viralowego posta. Z powtarzalności.

I może dlatego reputacja jest trudniejsza od wizerunku. Wizerunek można poprawić szybciej. Można zmienić zdjęcie, opis, język, stronę, ton komunikacji, sposób prezentowania się na spotkaniach. Reputacji nie da się tak po prostu „odświeżyć”, bo reputacja siedzi w pamięci ludzi, w ich doświadczeniu, w tym, czy po Twoim nazwisku pojawia się spokój, napięcie, zaufanie, niepewność, chęć rozmowy albo ciche „uważaj”.

Czy reputacja różni się więc od marki osobistej?

Dla mnie tak, choć są bardzo blisko. Marka osobista jest bardziej o świadomym kierunku: kim jestem, co wnoszę, z czym chcę być kojarzona albo kojarzony, dokąd chcę iść. Reputacja jest bardziej o potwierdzeniu: czy moje działania, decyzje, relacje i codzienne ślady naprawdę niosą tę opowieść, czy tylko ją dekorują.

Marka osobista mówi: tak chcę być rozumiana albo rozumiany.

Reputacja odpowiada: tak ludzie Cię zapamiętali.

I może właśnie między jednym a drugim dzieje się najważniejsza praca, bo nie chodzi o to, żeby mieć piękną markę osobistą na papierze, tylko żeby za Twoimi słowami szło coś, co ludzie rozpoznają w działaniu. Jeśli mówisz, że jesteś partnerska, reputacja sprawdzi, jak zachowujesz się, kiedy ktoś ma inne zdanie. Jeśli mówisz, że jesteś odpowiedzialny, reputacja sprawdzi, co robisz, kiedy nie dowozisz. Jeśli mówisz, że jesteś od ludzi, reputacja sprawdzi, jak traktujesz człowieka, który akurat nic nie może Ci dać. I to bywa niewygodne, ale bardzo potrzebne. Bo marka osobista bez reputacji jest tylko opowieścią.

A reputacja bez świadomości może być świetna, ale za wąska, nieopowiedziana, zamknięta w małym kręgu ludzi, którzy już wiedzą, jaka/jaki jesteś, podczas gdy reszta świata nadal musi się domyślać.

A jeśli czujesz, że masz reputację zbudowaną przez lata, ale nie wiesz, jak przełożyć ją na świadomą markę osobistą, albo odwrotnie, dużo mówisz o swojej wartości, ale chcesz sprawdzić, czy naprawdę stoi za tym doświadczenie innych ludzi, Mentoring Marki Osobistej może być dobrym miejscem, żeby spokojnie zobaczyć, co już po Tobie zostaje i jak to nazwać.

Powiązany mentoring
Mentoring Marki Osobistej →