Przejdź do treści

Ślady

·

Mówisz: jestem wiarygodna, jestem wiarygodny, ale zawalasz terminy. Mówisz: jestem profesjonalna, jestem profesjonalny, ale nie dotrzymujesz obietnic. Mówisz: jestem mentorem, liderką, liderem, osobą od ludzi, ale sam albo sama nie umiesz porozmawiać z drugim człowiekiem tak, żeby poczuł się usłyszany, a nie tylko oceniony, pouczony albo załatwiony. Mówisz: można mi zaufać, ale kiedy robi się trudno, znikasz, milczysz, odpisujesz za późno, oddajesz temat bez słowa albo zostawiasz drugą stronę z poczuciem, że musi się domyślać, co właściwie się dzieje.

I teraz pytanie: co tak naprawdę świadczy o Tobie?

Słowa? Jasne, słowa mają ogromne znaczenie. Ja naprawdę wierzę w słowa, w język, w narrację, w to, że sposób, w jaki opowiadamy o sobie i o świecie, potrafi porządkować, otwierać albo zamykać ludziom drogę. Tylko że kartka przyjmie wszystko. Profil przyjmie wszystko. Bio przyjmie wszystko. Możesz napisać o sobie właściwie cokolwiek, możesz użyć pięknych zdań o zaufaniu, odpowiedzialności, relacjach, przywództwie, komunikacji, partnerstwie, możesz zbudować naprawdę ładną opowieść, tylko że człowiek po drugiej stronie prędzej czy później poczuje różnicę między tym, co mówisz, a tym, co robisz.

Może nie od razu. Może nie nazwie tego po pierwszym spotkaniu. Może nawet przez chwilę będzie chciał Ci wierzyć, bo brzmisz sensownie, masz dobre argumenty, dobrze się prezentujesz, mówisz rzeczy, które pasują do obrazu osoby kompetentnej i dojrzałej. Ale gdzieś pod skórą, intuicyjnie, zacznie czuć, że coś się nie spina. Że jest jakiś dysonans. Że deklaracja idzie w jedną stronę, a doświadczenie z Tobą w drugą. Że na poziomie słów jest zaufanie, a na poziomie działania trzeba jednak sprawdzać. Że mówisz „partnerstwo”, ale zachowujesz się transakcyjnie. Że mówisz „jestem blisko ludzi”, ale kiedy ktoś naprawdę potrzebuje rozmowy, nie ma Cię w tym kontakcie.

I dla mnie to są właśnie ślady.

Osobiste ślady działania, te małe, czasem bardzo codzienne momenty, w których ktoś mówi: sprawdzam. Powierzam Ci zaufanie, oddaję kawałek odpowiedzialności, zapraszam Cię do projektu, mówię Ci coś ważnego, proszę o pomoc, liczę na odpowiedź, umawiam się z Tobą na coś, obserwuję, czy robisz to, co mówisz, czy dowozisz to, co obiecujesz, czy jesteś taka albo taki, jak o sobie opowiadasz, kiedy jeszcze nie trzeba było niczego udowadniać.

Bo marka osobista nie jest tylko komunikatem. Komunikat można wymyślić, dopracować, przepisać pięć razy, poprawić przecinki, podmienić słowo na bardziej strategiczne, dodać coś o wpływie, coś o wartościach, coś o relacjach, coś o dowożeniu, coś o zmianie, i przez chwilę naprawdę może wyglądać dobrze. Ślad zostaje wtedy, kiedy ktoś Cię doświadcza.

Ślad zostaje po tym, jak prowadzisz spotkanie, jak odpowiadasz na wiadomość, jak domykasz projekt, jak reagujesz, kiedy coś idzie nie tak, jak mówisz o innych, kiedy ich nie ma, jak przyjmujesz feedback, jak dajesz feedback, jak wybierasz tematy, w które wchodzisz, jak odmawiasz, jak tłumaczysz swoje decyzje, jak pokazujesz swoją pracę, czy przepraszasz za to, że była ważna, czy umiesz powiedzieć: to był mój wkład, to tu przesunęłam albo przesunąłem temat, to dzięki temu coś ruszyło.

I to jest ciekawe, bo bardzo często myślimy o marce osobistej w kategoriach większych rzeczy: wystąpień, publikacji, profilu, CV, bio, rekomendacji, nagłówka, portfolio, widoczności, a tymczasem ludzie budują sobie zdanie o nas w dużo mniejszych momentach. W tym, czy oddzwaniasz. W tym, czy dotrzymujesz słowa. W tym, czy umiesz powiedzieć „nie wiem”, zamiast udawać pewność. W tym, czy potrafisz przeprosić bez robienia z przeprosin kolejnej prezentacji o sobie. W tym, czy kiedy pojawia się trudność, znikasz, atakujesz, tłumaczysz się, czy zostajesz i próbujesz poukładać sprawę.

Czasem tak małe, że trudno je nazwać, a jednak po jakimś czasie to właśnie z nich robi się reputacja.

Jeśli dziś ludzie kojarzą Cię głównie z ratowaniem sytuacji, a jutro chcesz być kojarzona albo kojarzony ze strategią, zacznij zostawiać strategiczne ślady. Nie tylko ratuj, nazywaj mechanizmy. Nie tylko gaś pożar, pokazuj, skąd się wziął. Nie tylko dowoź temat, dopowiadaj, co z niego wynika na przyszłość. Nie dawaj się zamykać wyłącznie w roli osoby, która pojawia się wtedy, kiedy już trzeba posprzątać, jeśli chcesz być zapraszana albo zapraszany wcześniej, tam, gdzie jeszcze można coś mądrze zaprojektować.

Jeśli dziś ludzie kojarzą Cię z byciem pomocną albo pomocnym, a jutro chcesz być kojarzona albo kojarzony także z decyzyjnością, zacznij zostawiać ślady granic. Nie tłumacz się z każdej odmowy, jakby Twoje „nie” wymagało trzech załączników i przeprosin. Nie rozmieniaj swojej wartości na dostępność. Nie mów za każdym razem „jasne, pomogę”, kiedy w środku wiesz, że powinnaś albo powinieneś powiedzieć: mogę to poprowadzić, mogę dać kierunek, mogę wskazać rozwiązanie, ale nie będę wchodzić w rolę osoby od wszystkiego.

Jeśli dziś ludzie mówią, że jesteś „od wszystkiego”, a jutro chcesz być kojarzona albo kojarzony z konkretnym obszarem, zacznij porządkować swój język. Mów częściej o tym, co naprawdę jest Twoje, nie dlatego, że reszta znika, nie dlatego, że nagle udajesz, że nie umiesz robić innych rzeczy, tylko dlatego, że ludzie potrzebują punktu zaczepienia. Jeśli dasz im dziesięć tematów naraz, zapamiętają chaos. Jeśli dasz im jeden mocny kierunek, łatwiej będzie im połączyć Cię z konkretną wartością.

I nie, to nie znaczy, że masz się zawęzić do jednego zdania na resztę życia, wybrać jedną etykietę i już zawsze grać tę samą rolę, bo człowiek jest bardziej złożony niż nagłówek na LinkedInie. Chodzi raczej o to, żeby nie zmuszać świata do zgadywania, z czym właściwie może do Ciebie przyjść.

Ślady zostawiasz też wtedy, kiedy wybierasz ludzi, z którymi pracujesz, projekty, w które wchodzisz, zaproszenia, na które się zgadzasz, i te, którym wreszcie odmawiasz. Jeśli ciągle mówisz „tak” temu, czego już nie chcesz, bardzo trudno będzie zbudować markę osoby, która idzie w nową stronę. Jeśli ciągle chowasz swój wkład za „udało się”, „zrobiliśmy”, „jakoś poszło”, ludzie mogą nigdy nie zobaczyć, gdzie naprawdę była Twoja odpowiedzialność. Jeśli ciągle czekasz, aż ktoś nazwie Twoją wartość za Ciebie, może się okazać, że nazwie ją wygodnie dla siebie, niekoniecznie prawdziwie dla Ciebie.

Marka osobista nie zmienia się tylko dlatego, że napiszesz nowe bio. Zmienia się wtedy, kiedy zaczynasz zostawiać inne dowody. Inaczej prowadzisz rozmowę. Inaczej pokazujesz efekt. Inaczej odmawiasz. Inaczej mówisz o swojej pracy. Inaczej wybierasz, w co wchodzisz. Inaczej reagujesz, kiedy ktoś próbuje wcisnąć Cię w starą rolę, która kiedyś była wygodna, może nawet ważna, ale dziś już nie mieści tego, kim chcesz się stawać.

I może właśnie od tego zaczyna się świadoma marka osobista: nie od wielkiego ogłoszenia światu, że teraz będę kimś innym, tylko od cichej, konsekwentnej decyzji, że od dziś będę trochę uważniej wybierać, co po mnie zostaje.

Bo wczoraj już się wydarzyło, dziś jest widoczne, a jutro, choć brzmi jak przyszłość, zaczyna się dokładnie w tych małych śladach, które zostawiasz teraz.

A jeśli czujesz, że chcesz, żeby jutro mówili o Tobie coś innego niż dziś, ale nie wiesz jeszcze, jakie ślady zacząć zostawiać, Mentoring Marki Osobistej może być dobrym miejscem, żeby spokojnie sprawdzić, co warto pokazać, co wzmocnić, a co wreszcie przestać powtarzać.

Powiązany mentoring
Mentoring Marki Osobistej →