Wczoraj
Zanim zaczniemy mówić o tym, kim jesteś zawodowo dziś, z czym chcesz być kojarzona albo kojarzony, jak chcesz opowiadać o sobie na LinkedInie, w CV, w bio, w rozmowie rekrutacyjnej, w ofercie, w projekcie, warto czasem cofnąć się dużo wcześniej, do miejsc, ludzi i zdań, które pozornie nie mają nic wspólnego z marką osobistą, a jednak bardzo często siedzą w niej głębiej niż wszystkie późniejsze szkolenia, książki, stanowiska i doświadczenia razem wzięte.
Marka osobista nie zaczyna się w momencie, w którym zakładasz profil zawodowy albo wpisujesz pierwsze stanowisko do CV. Zaczyna się dużo wcześniej, w tym, czego nauczyłaś albo nauczyłeś się o sobie, zanim jeszcze wiedziałaś/wiedziałeś, że to się kiedyś przełoży na pracę, widoczność, odwagę, sposób mówienia, sposób milczenia, sposób przyjmowania pochwał i sposób reagowania na krytykę.
Kto był Twoim pierwszym autorytetem? Kto pokazał Ci, że można mówić głośno, a kto, że lepiej siedzieć cicho? Kto był wzorem, a kto antywzorem? Kto uczył, że trzeba być grzeczną/grzecznym, nie przeszkadzać, nie wychylać się, nie robić problemu, poczekać na swoją kolej, a kto przeciwnie, mówił: próbuj, pytaj, sprawdzaj, powiedz, co myślisz, nawet jeśli nie masz pewności, że masz rację?
I nie chodzi o to, żeby teraz wszystko rozkładać na czynniki pierwsze i robić z tego wielką analizę dzieciństwa, tylko żeby zobaczyć, że nasze zawodowe „ja” nie powstało znikąd. Ono bardzo często nosi w sobie głosy z domu, ze szkoły, z pierwszej klasy, z pierwszych ważnych relacji, z pierwszych sytuacji, w których ktoś Cię zobaczył albo nie zobaczył, pochwalił albo zawstydził, dał przestrzeń albo ją zabrał.
Może byłaś dzieckiem, które dużo mówiło i w pewnym momencie usłyszało, że za dużo, za głośno, za szybko, za śmiało, że trzeba dać innym dojść do słowa, nawet jeśli inni wcale nie chcieli mówić, a Ty po prostu miałaś w sobie energię i myśl, która już była gotowa wyjść. Może byłaś albo byłeś tym spokojnym dzieckiem, które słyszało: taka grzeczna, taki grzeczny, nie sprawia problemów, super, można posadzić w ostatniej ławce, można nie pytać, można uznać, że skoro nie woła, to niczego nie potrzebuje. Może ktoś bardzo wcześnie przykleił Ci etykietę: zdolna, ale leniwa; ambitny, ale chaotyczny; grzeczna, ale mało przebojowa; mądry, ale niepewny; pomocna, zawsze pomocna, taka, co wszystko zrobi, bo przecież można na nią liczyć.
I potem człowiek idzie z tym dalej.
Do szkoły, na studia, do pierwszej pracy, do kolejnych zespołów, do relacji z szefami, klientami, współpracownikami, i czasem nawet nie widzi, że dalej odgrywa jakiś bardzo stary scenariusz. Nie wychyla się, choć ma coś ważnego do powiedzenia. Przeprasza, zanim zada pytanie. Bierze na siebie za dużo, bo „pomocna” brzmi jak komplement, dopóki nie staje się wyrokiem. Udaje, że pochwała go nie rusza, bo kiedyś nauczył się, że nie wypada się cieszyć za bardzo. Albo przeciwnie, cały czas udowadnia, że zasługuje, że potrafi, że jest wystarczająco dobra albo dobry, bo gdzieś kiedyś zabrakło prostego: widzę Cię, dobrze Ci idzie, możesz iść dalej.
Wzory też są ważne, bardzo. Czasem ktoś pokazał Ci klasę, spokój, odwagę, pracowitość, życzliwość, sposób bycia liderem, którego do dziś szukasz u innych. Czasem ktoś pokazał, że można mieć wiedzę i nie upokarzać ludzi, można mieć władzę i nie nadużywać jej, można być silną osobą i nadal słuchać, można być wymagającą albo wymagającym bez niszczenia drugiego człowieka. A czasem najwięcej nauczyły antywzory, ludzie, przy których obiecałaś albo obiecałeś sobie: ja nigdy nie chcę tak prowadzić zespołu, nigdy nie chcę tak rozmawiać, nigdy nie chcę budować swojej pozycji na strachu, nigdy nie chcę być osobą, po której inni muszą się zbierać z podłogi.
Wczoraj w marce osobistej nie jest po to, żeby do niego wracać z sentymentu albo żalem. Jest po to, żeby sprawdzić, co z tego wczoraj nadal pracuje w Twoim dziś. Które zdania jeszcze nosisz, choć nikt ich już dawno nie powtarza? Które etykiety przyjęłaś albo przyjąłeś tak dawno, że zaczęły wyglądać jak cechy charakteru? Które wzory chcesz świadomie zabrać dalej, a które antywzory już dawno miały zostać za Tobą, a jednak czasem wracają w stresie, w zmęczeniu, w relacjach z ludźmi?
Bo jeśli przez lata słyszałaś albo słyszałeś, że wartość ma tylko to, co jest perfekcyjnie przygotowane, to może dziś trudno Ci pokazać coś w procesie. Jeśli uczono Cię, że nie wypada mówić o sobie dobrze, to może dziś każda próba nazwania własnej wartości brzmi w środku jak przechwalanie się. Jeśli nagradzano Cię za bycie potrzebną albo potrzebnym, to może dziś bardzo trudno powiedzieć „nie”, nawet kiedy wiesz, że kolejny temat znowu wyciąga Cię z Twojej drogi.
I właśnie dlatego pytanie o wczoraj jest takie ważne. Nie po to, żeby wszystko usprawiedliwić, ale żeby przestać mylić stare lekcje z aktualną prawdą o sobie.
Możesz zacząć bardzo prosto. Wypisz trzy osoby, które były dla Ciebie wzorem, trzy osoby, które były antywzorem i trzy zdania o Tobie, które pamiętasz do dziś, nawet jeśli minęło dużo czasu. A potem sprawdź, które z tych rzeczy nadal wpływają na to, jak mówisz o sobie, jak podejmujesz decyzje, jak reagujesz na uwagę, jak prosisz o szansę, jak pokazujesz swoją pracę i jak wybierasz ludzi, którym pozwalasz być blisko.
Bo czasem marka osobista zaczyna się nie od wymyślania nowej opowieści, tylko od zobaczenia, czy stara nadal ma prawo mówić za Ciebie.
A jeśli czujesz, że Twoje zawodowe dziś nadal niesie w sobie dużo cudzych zdań, starych etykiet, wzorów i antywzorów, Mentoring Marki Osobistej może być dobrym miejscem, żeby spokojnie sprawdzić, co z tego naprawdę jest Twoje, a co tylko zostało z Tobą za długo.